poniedziałek, 14 października 2013

Well, life is hard...

....And full of zasadzkas and sometimes kopas w dupas.




    Czuję się doskonale (jak powyżej!), szczególnie, gdy przygniata mnie ciężar studiów.  Jest fajnie i rzeczywiście robię to, co lubię, ale mam wrażenie, że niektóre przedmioty są albo niepotrzebne, albo tylko teoretyczne, co też nie jest dobre.

    I to ksero! Serio, tyle kserówek nie latało mi po pokoju w ciągu tygodnia od... nigdy. Nawet w liceum, serio. Od czasu do czasu jedna kserówka z rysunkami z biologii, a na studiach założyłam sobie osobne teczki z kserówkami do danych przedmiotów. Moja reakcja była mniej więcej taka:

   
Trzeba przeczytać dwa poematy średniowieczne na historię literatury, proszę bardzo, trzydzieści stron skanów z książki (btw, książkę do literatury, przechrzczoną przez moją grupę na nazwę BIBLIA, będę musiała w końcu kupić, wydając 40 zł) i to na następny tydzień opracowany. Kartkóweczka z transkrypcji? Why not! Student ma harować i nie narzekać. Ale w końcu, po obijaniu się całe życie trzeba zacząć systematycznie się uczyć, a nie tylko przed maturą, także kolejne dwadzieścia cztery strony z ćwiczeniami z gramatyki i idziemy, żwawo studenci, nie obijać się!

    Denerwują mnie okienka, ale bywa, żaden plan nie jest idealny. Poza tym czasami fajnie jest mieć półtorej godziny wolnego, kiedy to siedzisz gdzieś, gdzie jest tanie jedzenie... i jesz coś ciepłego. (Poza tym, uwierzcie mi, nasze 4 automaty z kawą/herbatą/czekoladą robią najlepszą białą czekoladę na świecie. Pachnie jak milka - może dlatego, że jest na bazie Milki - i to za 4 zł!) Zaczynam zachowywać się jak student w sklepie - jak mam coś kupić to wolę coś tańszego. Jestem Super Student yay.

    A tak na serio, to nie mam nawet czasu na sen, chociaż rok szkolny dopiero się zaczął, ale jedno wam powiem... liceum a studia to dwa różne światy. Racja, studia to swoboda, ale serio, czasami tęsknię za czasami, kiedy wracałam do domu o 15. I jeszcze wtedy marudziłam, że późno! Jak wrócę o 17 do domu teraz, to chwalę pana...


Także, misiaczki, zobaczymy jak to się wszystko potoczy, może za tydzień lub dwa wstawię coś na jakiegoś bloga, ANKIETA PO PRAWEJ STRONIE!

Take care, xx

1 komentarz:

  1. A pomyśleć, że ja narzekam na to, co mam teraz... Muszę przyznać, że podniosłaś mnie trochę na duchu :)) No, w każdym razie mam nadzieję, że jakoś się trzymasz :)
    Kisses! Xx

    OdpowiedzUsuń